Prokrastynacja – a co to takiego?

Jeśli słyszysz słowo prokrastynacja od czasu do czasu, ale nie (całkiem) wiesz, o co chodzi, ten tekst jest dla Ciebie. Jeśli doskonale rozumiesz, o czym mowa, mam dla Ciebie garść ciekawostek, które może coś wniosą do Twojego dotychczasowego rozumienia.

Prokrastynacja to nie choroba, choć brzmi równie obrzydliwie i czasem atakuje w podobny sposób. W skrócie: jest to ucieczka Twojego umysłu w rozproszenia, kiedy właśnie należałoby skupić się na pracy twórczej. Oczywiście prokrastynacja może dopaść każdego, jednak zasadniczo dotyka osób, które w pojedynkę muszą wykonać jakąś wymagającą koncentracji pracę.

Nic dziwnego, że na prokrastynację skarżą się najczęściej pisarze. Żyjemy w świecie pełnym bodźców i czasem bardzo trudno odciąć się od nich by napisać proste zdanie. Zauważ jednak, że czym innym są zewnętrzne rozproszenia (dzwoniący telefon), a czym innym rozproszenia wewnętrzne, które fundujemy sobie sami.

Prokrastynacja to właśnie rozproszenia pochodzące od nas samych. Czasami granica jest bardzo cienka. Czy zajrzenie do skrzynki pocztowej jest już prokrastynacją czy jeszcze nie? To zależy. Jeśli przyszedł email i wyskoczyło powiadomienie, Twoja uwaga już jest odwrócona. Mleko się rozlało. Co innego, jeśli siedzisz przed pustą kartką i myślisz: „Zajrzę do skrzynki, może przyszedł email” – byłby to już typowy przejaw prokrastynacji.

W pracy twórczej (pisarza, grafika, programisty) skupienie jest dość istotne. Musimy myślą uchwycić pewien szerszy koncept, pewną abstrakcję, którą czasami trudno opisać jednym zdaniem. Czy będzie to algorytm, gra światłocieni czy atmosfera opisywanej sceny, nasz mózg musi wykonać niełatwą operację. To męczy (nawet, jeśli jest przyjemne i satysfakcjonujące). Co gorsza, przerwanie pewnego toku myślenia może w konsekwencji cofnąć nas do punktu wyjścia. Mamy więc do czynienia i z wysiłkiem, i z pewną presją (poczuciem odpowiedzialności).

Może być tak, że nie masz specjalnej ochoty na wysiłek i presję. Wtedy zaczynasz uciekać w prokrastynację. O ile mniej wysiłku wymaga przejrzenie Facebooka, prawda? Co za ulga dla zmęczonego mózgu.

prokrastynacja - facet w kawiarni

Problem w tym, że uciekają Ci cenne minuty. Jedna tu, druga tam i nagle… zaczyna świtać. A tu jedno napisane zdanie, w dodatku zakończone wielokropkiem.

Nie zrzucaj winy na otoczenie. Najnowsze badania mózgu (ciekawy artykuł np. tutaj) pokazują, że ten doskonale radzi sobie z odcinaniem „szumu”. W Twojej korze przedczołowej (mojej też) znajduje się ośrodek, który „decyduje” o tym, co w danym momencie uznajesz za ważne i wysyła instrukcje do innych części mózgu, które działają jak filtr.

Ten filtr odcina (czy raczej tłumi, nie jest to bowiem całkowite odcięcie) wrażenia z nieprzydatnych w danej chwili zmysłów, pozwalając Ci się skoncentrować. Co więcej – filtry w Twoim (i moim!) mózgu są na tyle sprytne, że potrafią wybrać interesujący fragment doznań z tego samego zmysłu, z którego odcinają informacyjny szum. Dlatego możesz oglądać film na małym ekranie, który zajmuje ułamek Twojego pola widzenia, podczas gdy dookoła trwa jakiś inny ruch (np. w komunikacji miejskiej, gdy wlepiasz nos w smartfona).

Skoro Twój mózg tak świetnie sobie radzi, dlaczego Ty masz problem? Skąd ta prokrastynacja, na kogo zrzucić winę? Mam dla Ciebie (i siebie) złą wiadomość: nie ma żadnych innych winnych. Poza jednym. Tak, wiesz kim – prokrastynującym1.

Z drugiej strony – nie jest tak, że nie możesz nic na to poradzić. Skupienie to coś, co można ćwiczyć. To coś, w czym można sobie pomóc. Ale działa to bardziej na płaszczyźnie psychologicznej niż, za przeproszeniem, sensorycznej. Wiesz już, że Twój mózg radzi sobie z hałasem (oczywiście nie do przesady), kręcącymi się wokół ludźmi itd. Ale jednocześnie wszystkie te wrażenia są dla Ciebie pretekstem do rozproszenia. A jeśli masz przed sobą trudne zadanie, nie potrzeba Ci więcej niż pretekstu.

Zatem co zrobić? Usunąć pokusy. Tak, wiem, jak to brzmi, ale mechanizm jest identyczny. Bo co robi Facebook, co robi skrzynka mailowa, co robi ładny widok za oknem (!), jak nie kusi? Kusi Cię do niezrobienia tego, do czego usiadłeś. Miałeś tworzyć, pamiętasz? No, to do licha, wyłącz ten internet!

Wyrobienie dobrych nawyków zabiera dużo czasu, ale będzie Ci coraz łatwiej. Niektórzy nie wierzą, jak im mówię, że często piszę w pociągu, wracając z pracy wraz z tłumem innych ludzi. „To cię nie rozprasza?” Nie, bo mój mózg (i Twój!) umie filtrować bodźce. Trzeba tylko chcieć (i czasem pomóc sobie np. słuchawkami na uszach). A jeśli przeszkadza Ci dosłownie wszystko („O, idzie pani z pieskiem!”), to dopadła Cię prokrastynacja. A prokrastynację trzeba zdusić – gołymi rękami, jeśli będzie to konieczne.


Przypisy

  1. takie słowo naprawdę istnieje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.