Od kuchni #6 – Papierowy bohater – jak go uniknąć?

„Papierowy bohater” to postać, która nie porywa, nie przekonuje, nie buduje historii. Jeśli masz cokolwiek wspólnego z pisaniem opowieści, znasz takich na pęczki. Może doskonale sobie z nimi radzisz, a może przeciwnie – nie zauważasz ich, dopóki nie jest za późno. U mnie jest różnie, o czym postanowiłem (ku przestrodze) napisać ten tekst.

Jak „Gwiezdne wojny” popularyzują monomit

Nie wszyscy wiedzą, czym jest monomit. Wielu, którym to pojęcie obiło się o uszy (lub oczy), zetknęło się z nim w kontekście „Gwiezdnych wojen”. Czy słusznie? Może czas odkurzyć nienowy temat i spojrzeć na niego w kontekście popkultury, jaką jest dzisiaj? Warto przypomnieć, czym jest monomit, skąd się wziął i na ile George Lucas z niego korzystał.

„Gwiezdne wojny” jako mit uniwersalny – zapowiedź

Wielu patrzy na „Gwiezdne wojny” albo zupełnie płytko – jako na rozrywkę, albo z pozycji czysto fanowskich – jako na bogaty świat pełen ciekawych postaci. 4 maja 2018 w Bibliotece z Pasją w Gdyni będę miał przyjemność opowiedzieć o innej stronie – czy „Gwiezdne wojny” są mitem uniwersalnym? Zapraszam na godzinę 17! Dalej proszę…

Trzy stygmaty Philipa K. Dicka – obalanie mitu

Przed laty w mojej wyobraźni powstał pomnik podpisany nazwiskiem „Philip K. Dick”. Liczne rekomendacje i jeszcze liczniejsze ekranizacje jego twórczości mocno usadowiły go w literackim panteonie. Dziś, mam ochotę tego kolosa obalić. Przekonały mnie do tego trzy cechy jego twórczości. Nazwę je trzema stygmatami Philipa K. Dicka.

Od kuchni #5 – Fantazjując o społeczeństwie

Życie w świecie gładkim jak wyprasowana koszula musi być strasznie nudne. Światy nie powinny wyglądać, jakby wyskoczyły z głowy pisarza, niczym Atena z głowy Zeusa. Zmarszczka tu i tam, odrobina głębi, a nawet pewnej chropowatości, mogą sprawić, że czytelnik nie poczuje się jak widz na pokazie kiepskiego iluzjonisty.

Recenzja Bibisco – darmowa aplikacja dla pisarzy

Recenzja Bibisco już od dobrych kilku miesięcy czekała, aż znajdę nieco czasu na jej napisanie. Niełatwo zabrać się za zagadnienie tak ciekawe i obszerne. Aplikacja jest darmowym, wyspecjalizowanym edytorem tekstu dla pisarzy. Stworzył ją Włoch, Andrea Feccomandi, który też rozwija Bibisco od ponad 3 lat. Czy warto się nim zainteresować?

Od kuchni #4 – Jak wymyśliłem język liczący 50 słów

To będzie krótki wpis, ale taka ciekawostka nie zdarza się co dzień. Jakiś czas temu pisałem, po co wymyślać język do fantasy. Przeszukałem wtedy stare szpargały w nadziei odnalezienia moich własnych językowych kreacji. Wówczas się nie udało. Dziś, zupełnie przypadkiem, przypomniałem sobie, gdzie je trzymam. Zajrzałem do starego zeszyciku i… voila. Mogę się z Wami podzielić czymś, co tworzyłem jeszcze w szkole podstawowej.

Publikacja ze współfinansowaniem – wrażenia autorki „vanity”

Publikacja ze współfinansowaniem, potocznie nazywana vanity publishing, to temat żywy i delikatny. Autorka, której książka ukazała się niedawno na jej koszt, podzieliła się ze mną swoimi wrażeniami ze współpracy z wydawcą. „Oddział dzienny” Magdaleny Bieniek wydany został w wydawnictwie Psychoskok na początku 2017 roku, my rozmawialiśmy w maju, kilka miesięcy po premierze.

Wymyślanie nowego języka: trzy głupie powody i jeden sensowny

Zacznę od wspomnień. Pewnego dnia w latach 90. dotarło do mnie: kiedy piszesz fantasy, idź na całość. Masz magię? To mało: wprowadź elfy. Masz elfy? Daj im nowy język. No i poszło. Nasycony wiedzą o polskiej gramatyce (efekt uboczny szkolnych konkursów) wymyśliłem elficki czasownik „być” z jego odmianą – trzy osoby, dwie liczby.